Geoblog.pl    BonZurTour    Podróże    Japonia    Witaj Japonio!
Zwiń mapę
2013
10
wrz

Witaj Japonio!

 
Japonia
Japonia, Narita
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10028 km
 
Przebiegu całego lotu nie pamiętam bo byłam dosyć nieprzytomna jak lądowaliśmy. Wszak u nas była dopiero 3 nad ranem, a tu już 10! Po wylądowaniu i odsłonięciu okienka moim oczom ukazał się wielki zielony napis NARITA. Kurczę, pomyślałam jesteśmy już na miejscu, a myślałam że te 11,5h będą mi się dłużyły w nieskończoność. Podążając za tłumem ustawiliśmy się w kolejce do odbębnienia niezbędnych procedur imigracyjnych, w postaci pozostawienia odcisków palców i zdjęcia. Miałam straszny problem z odciśnięciem palców przez co Pani celniczka musiała mi pomóc, poprzez przyciskanie moich palców z samej siły do sprzętu pobierającego odciski. Niemal mi je połamała, ale zaś później strasznie przepraszała, tłumaczyła że po prostu takie są procedury. Jeszcze dobrze nie wdepnęliśmy na płytę lotniska, a już stwierdziłam że ten kraj mi się podoba. Odebraliśmy w tempie ekspresowym nasze bagaże i następnie czekała nas rozmowa z urzędem imigracyjnym. Jakoś inaczej to sobie wyobrażałam... Że jest 2-3 celników, wydzielone do tego specjalne pomieszczenia, każdy wchodzi na 5 minutową rozmowę. A tu niczym na zwykłej odprawie paszportowej 1 celnik. podeszliśmy oboje, zapytał dokąd, w jakim celu i gdzie zamierzamy się zatrzymać. Wszystko poszłoby gładko gdyby nie fakt że jego uwagę przykuła moja, w sumie dość niemałych rozmiarów torba. Zawołał kolegę i pędzikiem nas odgrodzili od pozostałych imigrantów. Torba jak torba, duża. Mniejszej nie miałam. Nie było w niej dużo rzeczy bo bardziej się nastawiłam że coś ciekawego sobie stamtąd przywiozę. Kazali mi ją położyć na taśmę i otworzyć. Przetrzepał i obmacał ją wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu nie wiem czego. Nic nie znalazł bo nic tam godnego uwagi nie było oprócz kilku moich koszulek, bielizny na zmianę i pary zapasowych butów, gdybym od intensywnego chodzenia podarła swoje ulubione czarne tenisówki Guessa ;) Puścił mnie bezproblemowo bo nie miał się do czego przyczepić. Po czym spalił buraka, bardzo przeprosił za kłopot i życzył udanej podróży. Ja rozumiem że to jest jego obowiązek ale widać było że strasznie mu głupio że musi sprawdzić moją torbę. Wyszliśmy na zewnątrz by zachłysnąć się Japońskim powietrzem, a Piotr by puścić pierwszego japońskiego dymka. W międzyczasie czekając aż nadrobi samolotowe zaległości i wypali 5 kolejnych papierosów wygrzebałam drobniaki które kupiłam jakieś 2 mies. wcześniej przed wyjazdem. Od razu wypróbowaliśmy automaty z napojami. Czego nam teraz najbardziej było potrzeba? Kaaawwwy! Od dawna oglądając różne filmiki z Japonii intrygowała mnie puszka z napisem Hugo Boss. Z bliska okazało się że to kawa. I to całkiem niezła! o ile wstrząsnęło się odpowiednio wcześniej puszką i woda zmieszała się z kawą. Raczej nie polecam picia w wersji nie wstrząśniętej bo czuć ją typową lurą ;)

Po małym rozeznaniu i wymiany waluty na lotnisku poszliśmy kupić bilet by dostać się do Tokio. Ważna informacja dla podróżujących i zastanawiających się gdzie bardziej się opłaca wymienić pieniądze na Yeny. W kraju, czy na miejscu.
PodzielÄ™ to na 2 sytuacje: mojÄ… i Piotrka.

Moja: Chodziłam niemal po całym Krakowie w poszukiwaniu pieniędzy, by znaleźć w miarę korzystny kurs. Dzięki znajomościom taty (jest numizmatykiem) udało mi się kupić 6000Y w bilonie - 2x 500Y, 50x 100Y. po 2,50 za 100Y. Kurs średni w kantorze wynosił wtedy 3,30zł za 100Y. Kolejne pieniądze udało mi się kupić na Rynku 150 000Y po kursie 3,29zł za 100Y, gdzie wtedy już w Galerii Krakowskiej wynosił już 3,40zł za 100Y. Następnie w osiedlowym kantorze kupiłam 1000Y po kursie 3,24zł. Trochę matematyki (przyp. że w dniu wylotu średni kurs w kantorze 100Y to 3,35zł więc odcinamy dwa ostatnie zera by wynik wyszedł w miarę ludzki ;)
60 * 2,50zł = 150zł
1500 * 3,29zł = 4 935zł
10 * 3,24zł = 32,40zł
Razem: 5 117,40zł otrzymałam 157 000Y
Gdybym chciała kupić te 157 000 Yenów po średnim kursie kosztowałoby mnie to 5 259,5zł.

Piotr wymieniał na miejscu Euro. Z racji tego że ma dostęp do euro to nie musiał kupować w kantorze. Liczę po kursie po jakim by sprzedał kantorowi - 4,20zł za 1 euro. Podobnie jak ja, dostał 157 000 Y wymienił 1200e. Kosztowało go to 5040zł. Drugi przypadek, gdyby kupił euro w kantorze po kursie 4,25 i wymienił te 1200e na 157 000Y kosztowałoby go to 5100zł czyli bez większego wysiłku i bieganiny po Krakowskich kantorach warto zamienić pieniądze na miejscu. Jeśli masz kogoś znajomego, a w to nie wątpię, kto raz na jakiś czas przyjeżdża z obczyzny do Polski, zapytaj go o odkupienie euro/czy innej waluty np. dolary. Tak czy siak ta osoba to euro musi sprzedać a czy odkupi od niej kantor czy Ty, myślę że nie zrobi jej to większej różnicy, kwestia dogadania się. Rożnica pomiędzy kursami na lotnisku a w samym mieście jest znikoma. Kantory w Tokio są, jest ich dosyć dużo tylko trzeba się dobrze rozglądać i bzdurą jest że pieniądze opłaca się wymieniać tylko w Polsce.

http://www.narita-airport.or.jp/exchange_e/ Bardzo dobra strona. Znalazłam gdzieś w sieci i myślę że jest bardzo przydatna. Wystarczy wejść na Currency exchange simulation i bawić się do woli :)

Po zebraniu kasiorki poszliśmy poszukać transportu jakim udamy się do Tokio. Lotnisko Narita jest oddalone od Tokyo jakieś 70km. Czas przejazdu zależy oczywiście od środka transportu. Jest kilka możliwości. Pozwolę sobie wkleić linka z informacjami dzięki którymi udało mi się podjąć uważam właściwą decyzję odnośnie dojazdu.

http://youinjapan.net/moving/tokyo_narita.php

My wybraliśmy opcję Suica & N'EX. 1500Y zostało nam na karcie które mogliśmy wykorzystać do płacenia za bilety na metro albo drobne zakupy w sklepikach które przyjmują Suicę. Już na samym początku byliśmy w szoku gdy po przyjeździe pociągu nie wsiedliśmy do niego od razu tylko musieliśmy poczekać ok 10-15min by ekipa sprzątająca odświeżyła przedziały i obróciła fotele, by pasażerowie siedzieli przodem do kierunku jazdy. Robili to tak zwinnie że nawet nie wiem kiedy skończyli. Wsiedliśmy do pociągu i za godzinę mieliśmy być już w Tokio. Piotr padł jak mucha. Zasnął jak tylko usiadł na wyznaczonym na bilecie miejscu (tak, miejsca są rezerwowane). Mnie też drzemka łapała, ale byłam tak oszołomiona tym wszystkim co się działo wokół mnie, że nie chciałam tracić czasu na drzemki.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (9)
  • zdjÄ™cie
  • zdjÄ™cie
  • zdjÄ™cie
  • zdjÄ™cie
  • zdjÄ™cie
  • zdjÄ™cie
  • zdjÄ™cie
  • zdjÄ™cie
  • zdjÄ™cie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
mirka66
mirka66 - 2013-09-21 21:15
Wiola ale mnie zaskoczylas.Cudowna podroz i bardzo ci jej zazdroszcze.Japonia to moje wielkie marzenie.Czekam wiec z niecierpliwoscia na opisy i zdjecia.
 
BonZurTour
BonZurTour - 2013-09-21 22:22
Z pewnością dodam więcej zdjęć i obiecałam sobie że zrobię pełny opis wyjazdu, bo była to naprawdę bardzo ciekawa i pouczająca podróż. Postaram się uzupełnić wpisy do końca przyszłego tygodnia jak tylko dojdę do siebie :)
 
BoRa
BoRa - 2013-09-24 22:49
Piękna podróż!
 
 
zwiedziła 13% świata (26 państw)
Zasoby: 214 wpisów214 52 komentarze52 1645 zdjęć1645 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
30.01.2018 - 12.02.2018
 
 
02.10.2017 - 13.10.2017
 
 
06.03.2017 - 13.03.2017